nie lubie wstawac wcześnie rano, aby iśc na roraty i uszczęśliwic Jacka, za szybko robi się ciemno, nic mi się nie chce, co wychodzi mi na złe. mam też dosyc tego, że każdy nauczyciel chce coś od nas w tym miesiącu i wszyscy w jednym tygodniu. no ale, zawaliłam sobie pare spraw, przez lenistwo i moje uzależnienie od internetu.
nie chce mówic tylko o wadach tego miesiąca, bo on jest chyba najpiękniejszym miesiącem. mamy chwile wolnego czasu, podczas wigili klasowej wszyscy są dla siebie mili i czuje się jak w rodzinie, śpimy długo i dobrze (bynajmniej ja, oczywiście jeśli Jagoda - moja bratanica, mnie nie obudzi lub inny członek rodziny), lecą świąteczne piosenki, kiczowate, ale w nich jest ten urok, choinka, światełka, a przede wszystkim śnieg. znienawidzony przez wielu, biały, zimny, śnieg. bez niego święta to nie to samo. oczywiście jedzenie, które się szykuje przez jeden dzień, a je się tydzień. szkoda tylko, że świeta w tym roku będą inaczej wyglądac.
nie będe już wiecej zanudzac, co takiego wspaniałego jest w grudniu, bo to tylko moja opinia.
a tak w ogóle, to miło spędziłam weekend. ;* dziękuje.
myśle nad tym aby zrobic coś innego w ten świąteczny wolny czas, jeszcze nie wiem dokładnie co, ale chce dużo zdjęc ;) w końcu.
dziś tylko to.
miłego tygodnia, krakuf.
ciekawy blog, z chęcio poobserwuje ;) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńmiliondni.blogspot.com
ja też mam dość ambiwalentny stosunek nie tylko do grudnia, ale tez co calej zimy. A z nauką jest totalna masakra. btw. fajny blog
OdpowiedzUsuńhaha, czuje węża. :)
OdpowiedzUsuńte, kraki dodaj cos
OdpowiedzUsuń