wtorek, 28 czerwca 2011

nic na siłę.

wiele w ludziach nienawiści. czasem tej dobrej, czasem złej. tak wiele nas różni, a możemy się dogadać. poważne sprawy stają się mniej istotne przy czymś co uwielbiamy. ale dlaczego czasem to co uwielbiamy jest dość nieosiągalne, nierealne lub zbyt realne i za bardzo osiągalne. szukam i szukam tego środka, ale ja chyba nie umiem. dziwactwo wychodzi ze mnie coraz częściej i staje się odludkiem. może po prostu tu nie pasuje ? bardzo możliwe. chyba potrzebuje odpoczynku. dobrze że mam wakacje...

niedziela, 26 czerwca 2011

w ustach mam krakuf !

bywa i tak, że chce się bardzo narąbać, aby o niczym nie myśleć. ale przechodzi mnie ochota gdy posłucham głosu rojka, wszystko wydaje się inne.
bywa i tak, że pośród wielu ludzi czujesz się sam. mi przechodzi gdy idę na koncert, czuje jedność z tymi ludźmi.
bywa i tak, że nie mam ochoty wyjść nawet z pokoju do kuchni. ale przechodzi mi, gdy widze jak mój pies mnie zaczepia i chce się bawić.
bywa i tak, że mając wszystko czujesz się samotnie. bywa i tak...
what's wrong with me ?

1 lipca jak dowiem się, że dostałam się do Abrama - chyba zesram się przed komputerem ze szczęścia. obym się dostała, inaczej kiepsko...
chce jakiegoś czasoumilacza do ósmego !

czwartek, 9 czerwca 2011

ukryte.

mam ochote zatrzymać czas, leżeć na łóżku z psem i słuchać. ludzkie rozmowy są czasem ciekawe, ciekawość rośnie z ilością wypitego alkoholu. dowiadujemy się prawdy, której przy trzeźwym umyśle byśmy się nie dowiedzieli. myśli są poplątane, aż w głowie się kotłuje. jak komuś powiedzieć, że ma się go dość ? czy byłabym na tyle odważna ? nie sądze, tchórz ze mnie.
czasem lepiej nie powiedzieć nic, niż później żałować. ale często nie mówimy gdy trzeba, przechodzimy obojętnie i niech się dzieje co chce. to też nie jest dobre.
szukam środka, ale mi nie wychodzi. powoli się kształce. czytam i analizuje. słucham i myśle.

burdel w mojej głowie jak w damskiej torebce.

piątek, 3 czerwca 2011

furiat.

mamy już 3 czerwca - nie da się ukryć, że coraz bliżej wakacji. bilet kupiony, 8 lipca wyjeżdzam. miesiąc w dobrym towarzystwie i mam nadzieje że przy dobrej pogodzie.
tydzień dość wypoczynkowy, oczywiście pomijając zatoki. nigdy nie może być idealnie, a jeśli tak jest, wiedz że coś się dzieje !
przedłużony weekend w równie dobrym towarzystwie - dowiem się, że znowu zgrubłam i mam odnóża pająka na głowie. więc bardzo miło, w końcu nie ma to jak rodzina.
następna sobota szykuje się ciekawie, ale gdzieś miedzy czasie musze znaleźć czas zdjęcia i mój temat przewodni od kilku tygodni. może w świętokrzystkim dowiem się czego ja w końcu tak ciągle szukam, czemu się obijam i nic nie robie, tylko wpierdalam ? nie, to nie możliwe, w końcu jade do raju ciast, obiadów i rodzinnej miłości. zdecydowanie przytyje po tych 3 dniach. miłego ;*