wtorek, 27 kwietnia 2010

dumb.

też chce taką bluzke ;d (zdj. jakaś strona internetowa)

kocham takie dni jak dzisiejszy, niby nic ale zawsze coś. chodź nie wiem czemu wszyscy uważają mnie za lenia, no nie wiem ;d nie no, wiem ale bez przesady. a teraz tylko lansuje się na lastfm i nabijam sobie utworów.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

50.

dziś poczułam coś czego od dawna się bałam, znów się zaczeło mieszac. nienawidze tego.
fajnie będzie odpocząc, później iśc na koncert aż w końcu wybrac się na wieś, fajnie fajnie. tymczasem mam pare spraw do zrobienie, wyjśc z domu i po lansowac się na dzielini. taa, kocham ten stan. muzyka, książka i ja.

sobota, 24 kwietnia 2010

dżordż markowiec.


jakoś żałosne to się wydaje, nie umiem pisac o sobie. moje życie wieje nudą w tej cześci świata. nie no nie jest tak źle, ale to co się dzieje nie nadaje się do przekazu. a moja morda jest nie stworzona do robienia zdjęc. przegladając inne blogi zżera mnie zazdrośc i nic na to nie poradze.
bo ja lubie sie garbic, ubierac się jak chłopak, szurac butami i miec wszystko gdzieś. widocznie już taka będe i się nie zmienie.
jestem za głupia na bloggera, bo nie umiem nic. w mojej głowie panuje istny chaos.
dobrze że są one, kulasik adowsky piątkowsky buchtowsky i inne osoby które nie wstydzą się wyjśc ze mną, bo one robią większą siare ode mnie. z tą myślą mi lepiej.
+ zamierzam się ogranąc i poprawic pare spraw, spróbuje bynajmniej.

czwartek, 22 kwietnia 2010

ładna morda krakofsky.


jakoś żyje po dzisiejszej wywiadówce, chodz mało co. oczywiście nie odbyło się bez szantażu emocjonalnego i postawienia warunków, ale mam jeszcze dwa miesiące. chodz nie mówie, że będzie łatwo. trzeba się wziąsc jak chce się spełniac marzenia. ale teraz luz, od maja się biore ;d
wole nie wspominac o wczorajszym wieczorze i mojej minie po 23, sucks.
nos zatkany, super.

środa, 21 kwietnia 2010

paparara.


długo się zastanawiałam czy wogóle powinnam coś pisac, bo jakoś serdecznie mi się nie chce. dobija mnie zatkany nos, fakt że jutro jest wywiadówka i nie będzie za miło. długie gadanie że ucze się tylko dla siebie i że musze się wziąśc za siebie. ale nie ma leku na patentowego lenia, jakim jest krakofsky. tylko narzekają, a ja jakoś nie chce tego słuchac. no ale bywa, jeszcze tylko dwa dni i może się wyśpie. bo teraz raczej na to nie licze, chyba że pójde spac o 19 ;]
a teraz musze odejśc od komputera i zrobic to i owo, chodz nie mam na to chęci.
pogoda na mnie źle działa.

sobota, 17 kwietnia 2010

w sam raz.

niecałe 10 miesięcy, a tak dużo się zmieniło. na dobre ? możliwe, chodź mało widoczne.
z nudów przeglądam stare foldery ze zdjęciami i przypominam sobie te wszystkie spotkania.
dobrze jest jak jest, chodź pare spraw, rzeczy i postępowań bym zmieniła.
a dziś, krakofsky słucha, je i nie więcej nie robi. bynajmniej nic pożytecznego.

wszyscy kochają sky.


nie umiem oszczędzac, ani skupic się na nauce. tylko siedze na stronach godzinami, muzyke ciągle słychac i nic poza tym. książki, myślenie, zamartwianie, nic nie robienie. to najlepiej mi wychodzi, ale jakoś to mnie nie rusza. wole byc sobą niż pustą osobą ; >
ska, ska , ska /podwórkowi chuligani.

wtorek, 13 kwietnia 2010

krówki.


chce już ostatni tydzień kwietna, to będzie jeden z lepszych tygodni. który zakończy się koncertem Comy. więc radośc aż ze mnie tryska, po mino tego co czeka mnie w ciągu najbliższych 2 tygodni.
moje bolące kolana wołają ; pomocy ! więc najs.
ogólnie to czekam na wakacje i na paryż, bo zapowiada się całkiem dobrze.

pozdrawiam adowskiego, darowskiego, piątkowskiego i kulasik ; *

sobota, 10 kwietnia 2010

hgwefjhsdgf.


czuje się zmęczona po mimo tego że nie poszłam na koncert. marze, myśle teraz o paru rzeczach. kąpiel, książka i spanie <3
'burdel w mojej głowie jak w damskiej torebce'.

piątek, 9 kwietnia 2010

i'm lovin it.


dupa rośnie, ale dalej kocham chodzi do naszego McŻula. fajnie dziś było, fajnie. chodz jutro będzie lepiej, nogi będą bolały, gardło będzie wykończone, a uszy przepłukane. ja będe mega szczęśliwa, spocona i w koszulce comy <3
ide czytac plotkare, dobranoc.

czwartek, 8 kwietnia 2010

real chicken.


coraz bliżej oczekiwanego weekendu, bo chociaż raz będzie się coś działo. a teraz tylko rogucky i rogucky, a na ręce krakofsky'n'rogucky <3 świat oszalał, każdy chce co inni mają i ulice wyglądają tak samo. ale nie na tej wsi zwanej 'Zabrzem', może tylko czasem. ale bardzo rzadko widzi się takie rzeczy.
słyszałam że pisze dośc nie jasno, o to właśnie chodzi.

wtorek, 6 kwietnia 2010

whatever.


nadrobiłam moją całą 4-dniową nieobecnośc internetową i troche się podziało tu i tam. święta wyszły bardzo rodzinnie, chodź ciesze się że już wróciłam. pytania babci ; chcesz coś jeszcze ? a może więcej ziemniaczków ? kompociku ?, doprowadzały do szału wszystkich.
jakoś nie wyobrażam sobie jutro powrotu do szkoły i codziennego życia, rozleniwiłam się bardzo. mam pare spraw do załatwienia, jedną z nich jest fryzier. już się boje co zobacze.
teraz czeka mnie odrobienie lekcji i odpoczynek do końca dnia.
byle do piątku, czterydnidoeufori !

czwartek, 1 kwietnia 2010

sklep z jajcami.



dzień jak każdy inny, najbliższe dni zapowiadają się bardzo rodzinnie. brak lektury to zła oznaka, 389 utworów muzycznych w telefonie to niebo. paluszki, słuchawki i piękne wydoki.
pozdro600.