niedziela, 29 maja 2011

nie lubie kataru.

wszystko pięknie - we wtorek znowu będę córeczką tatusia. dobrze się dzieje ostatnio, nie tylko mnie, wszyscy uśmiechnięci radośni - czyżby to przez to że w środe już czerwiec ?! na mnie to napewno na wpływ. szykuje powoli listę rzeczy, które musze kupić na lato i nie powiem, co chwile jest większa.
już niedługo będzie beztroski czas spania do 11, obijania się w pidżamie do 15 <3 boże, jak ja już chce wakacje. i mam nadzieje, że będą lepsze od zeszłych.
musze się zmobilizować do notki na nowy temat - a więc wkrótce. i do zdjęc, ale choroba mi w tym przeszkadza.

mam ochote na koncert dezertera <3

poniedziałek, 23 maja 2011

ślimak.

żyje - i to nawet dobrze. w głowie mi tylko koncerty, siedzenie na komputerze i zabawy z psem. ostatni pracowity tydzień i coraz bliżej 22 czerwca. koncerty swoją drogą - uwielbiam koncerty na świeżym powietrzu, szczególnie te darmowe.
radość - to chyba dobry stan. czuje go bardzo mocno ostatnio i dobrze mi z tym. nie przejmuje się jak wcześniej. jak ma być, tak będzie. muszę jeszcze tyko wyłączyć myślenie przed spaniem - tak będzie lepiej.
niedługo ruszam z pracą, jak już mówiłam - zabawę czas zacząć.
trochę mnie nie było, ale nie czuje takiej potrzeby aby dzielić się swoimi przemyśleniami. szukam nowego tematu do przemyśleń - narazie nic nie przychodzi mi do głowy.
miłego wieczoru <3

dexter ;*

poniedziałek, 16 maja 2011

cygański zajeb.

obecnie mam ochote na piąteczek i sobote <3 mam też ochote spędzić leniwie dzień chodząc po naszym osiedlu z wami i narzekać na wszystko, ale nie przejmujmy się - już niedługo wakacje.
myśle nad ideą tego bloga - po co ? co pisać ? czy w ogóle pisać ? pomocy.



kompromitujące zdjęcia nie są złe, względem tego, że nie mam innych ;)

niedziela, 8 maja 2011

maj.

dopiero przed chwilą ogarnęłam zdjęcia z Wrocławia, dopiero dzisiaj zaczęłam coś robić, bo ciągle nie mam czasu. w tym miesiącu jest tyle do roboty, oczywiście bez koncertów również się nie obędzie - jest co robić. nie powiem, jak wcześniej się nudziłam, to teraz nie wiem co w ręce włożyć. ale żyje, jakoś jest.
majówka to cztery dni których nie zapomne - nigdy ! tyle wspomnień, stopy bolą mnie do tej pory i nie umiem się już doczekać myśli, że może za rok też tak będziemy.
zdjęcia, jak zdjęcia - w sumie samo zoo, no ale zawsze coś ;)
a teraz ide do mamy, która czeka na mnie z herbatą i tabletkami przecibólowymi - takie uroki dredów ;)



po autografie już ani śladu - dobrze że jest zdjęcie ;) Artur <3