piątek, 8 lipca 2011

sznurowadła.

w końcu, dzień wyjazdu na wakacje. czekam od dawna na ten dzień, jade jakieś 16 godzin autobusem, aby zobaczyć mojego ulubionego wujka. w końcu zjem swoje ukochane lody, słodycze, dania ciotek, zobacze maluchy, pozwiedzam Schwarzwald i okolice i mam nadzieje, że jakoś odpoczne. walizka już prawie spakowana, piosenek ze trzy tysiące, dobra książka, jedzenie i moge jechać.
więc miłych wakacji i do zobaczenia w sierpniu ;)


piątek, 1 lipca 2011

*****

stało się, miało być tak pięknie, a jak zwykle wyszło jak wyszło. nie będę już więcej płakać, bo szkoda łez. gdy będzie za duża patologia, można się przepisać, a pewnie jedyne co mi zostanie, to siedemnastka.
tydzień jeszcze, muszę jakoś wytrzymać.

witaj architekturo krajobrazu ! szkoda tylko, że w patologią.