parę dni temu, czyli 10 listopada w sobotę byłam na koncercie Farben Lahre. jak opisują same tagi na lastfm to połączenia punka, rocka i ska. po mimo, że Farben znam jakoś z 5 lat, ale to był to mój pierwszy koncert. więc, w Wiatraku byłam coś ok. 19;40, pierwszy support właśnie schodził ze sceny, więc nie miałam okazji ich wysłuchać, ale czekałam na ten następny. był to Jumanji, znałam ich z jakiegoś poprzedniego koncertu w Wiatraku i widzę ogromną zmianę. wokalista złapał z nami, czyli publicznością fantastyczną interakcje. grali sporo nowych kawałków, ale były też również stare, które pamiętałam z tamtego koncertu. chłopaki i jedna dziewczyna nie mają kasy na wydanie płyty kolejnej, więc namawiali na kupno dema. a szkoda, bo wysłuchałabym ich nowego materiału na spokojnie w domu.
ok. 21 na scenę wstąpiła grupa 4 facetów czyli Farben Lehre, więc do końca koncertu było niekończące się pogo. Wojtek, czyli wokalista, ma wspaniały kontakt z publicznością, skakał, robił głupie miny, nie raz oddawał swój mikrofon publiczności, aby śpiewała piosenki. trasa promowała płytę "Achtung 2012", ale nie zabrakło również starych kawałków. Terrorystan, Kolory, Punky Reggae Live, Pozytywka, Corrida, Ferajna, Pasja, Anioły i Demony, Achtung 2012, Pogodna, cover Nirvany "Rape Me" oraz kultowe Spodnie z GSU. fantastyczna energia, radość ludzi i wspaniały zespół. 20 zł za bilet, a tyle szczęścia.
właśnie dlatego uwielbiam chodzić na koncerty, po mino to, że następnego dnia wszystko mnie boli, nie umiem wstać z łóżka, a na całym ciele mam pełno siniaków.
Michasia.