wszystko zaczeło się dziać tak szybko, zanim się obejrze dni upływają jak oszalałe. chyba straciłam cząstke siebie, determinacje, wiare, nadzieje. stałam się kimś kim nie chce być. pryzmat szarych okularów, mówienie że wszystko jest ok przeszedł na dalszy plan, ktoś mnie otworzył. mówie, ratuje się muzyką i jedzeniem. źle mi to wychodzi, boje się już wchodzić na wage. widze zdjęcia z paru lat wstecz i nie poznaje siebie. ale w końcu tyle rzeczy się zmienia. czytałam ostatnio moje pierwsze posty, narzekanie na takie błahostki, problemy z przed dwóch, trzech lat są śmieszne. tyle zazdrości, dziecinady w tym wszystkim.
nie wiem po raz który mówie sobie że czas się zmienić, dorosnąć, przemyśleć pewne sprawy. może tym razem się uda...
po pierwsze wróce do moich ulubionych rzeczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz