wtorek, 15 czerwca 2010

wtorek.

najchętniej nie wychodziłabym z domu, nic mi się nie chce. a oni sobie przypomnieli że koniec roku, a ja już nie myśle. uśmiecham się na piątkowe żarcie i sobotni turniej. mam nadzieje że nie będzie źle i dojdziemy do czegoś po tych dziesięciu miesiącach. ale to wszystko od nas zależy, więc pięknie. będzie jak będzie, narazie przeczytałam książke i nawet zły do oczu mi napłyneły na sam koniec.
życze dziewczyną udanego koncertu i sobie życze życia.
niech wstąpi we mnie, bo ostanio czuje jakbym żyła w dwóch światach. jeden widze, drugi przyswajam.
au revoir.

Image and video hosting by TinyPic

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz