niedziela, 4 września 2011

niedziela.

ostatnie dni typowego lenistwa od rana do nocy. dobrze jest się wyspać do godziny jedenastej, potem ciągle siedzieć w dużym pokoju przed telewizorem. wymarzona niedziela. sobota równie zacna, ale piątkowy wieczór oraz noc. lekko nie oczekiwana, zaskakująca, śmieszna, ale dobra. dobre towarzystwo, opowiastki różnego rodzaju - czego chcieć więcej.
klimat wakacji dalej czuje, zmieni to się pewnie jakoś w następnym tygodniu. chodź zmęczenie czułam przez cały piątek. muszę oswoić. za razie dobrze znam drogę na trzecie piętro, na którym mieści się klasa oraz drogę do ubikacji damskiej. dobry początek.


wieczór z trzema rybkami i zieloną herbatą.

1 komentarz: