rano pies próbuje Cię obudzić, gryząc twoją rękę oraz oblizywać twoją twarz. nawet poranną toaletę możesz sobie odpuścić. czas ubrać się i zrobić coś z włosami, aby wyjść jakoś do ludzi. 10;10, a Ty dalej w rozsypce pomiędzy łazienką, pokojem a kuchnią. za późno rzeczy coś zjeść, żeby się napić - sklepik koło przystanku to dobra rzecz. autobus lini 840, jak zwykle spóźniony parę minut. słońce pali pali, a w słuchawkach głos Jamesa. wchodzisz do zatłoczonego autobusu, stoisz cała drogę, obserwujesz ludzi - to Twoje ulubione zajęcie. lądujesz w Katowicach, przemierzasz ulice, zostajesz obtańczony przez śpiewających Marleya, rozmawiasz chwile z panią z muzycznego, dokonujesz zakupu. siadasz na dworze, jesz i pijesz swoje ulubione rzeczy, w końcu już godzina 11;30 - czas najwyższy na śniadanie. przysłuchujesz się ludzkim rozmową, jedne Cię ciekawią, drugie nie. wstajesz, kupujesz coś zimnego w sklepie i idziesz na przystanek. słońce jeszcze bardziej pali, w końcu wybiła godzina 12. autobus nie przyjechał, woda się skończyła, pot leje się po plecach. idziesz po następną, przyjeżdza autobus, wracasz okrężną drogą, siadasz w miejscu gdzie akurat świeci słońce, głowa już Cię boli, a zapach starszego pana przed Tobą nie pomaga. mówisz Sobie, już niedaleko, pare przystanków. w końcu wysiadasz, odklejasz ubrania od ciała i ruszasz w strone domu. otwierasz drzwi, pies cieszy się na Twój widok... i w końcu siadasz przed monitorem, opisując to co miało dziś miejsce. dziś 19 sierpnia, więc ciesz się końcem wakacji.
nie wiem dlaczego, ale miałam ochote to napisać. może życie nie jest takie jak mi się wydaje, ciągle mnie poucza. więc dobrze - będe żyła, a nie opierała się.
mrrr nie mogę o Tobie powiedzieć, bo za wiele zdjęć z Twoim udziałem tutaj nie ma, ale pozdrawiam również z wolności :**************
OdpowiedzUsuńŻeby zrozumieć ten komentarz, musiałam go przeanalizować razy dwa. Za inteligentny jak dla mnie!
OdpowiedzUsuń