czwartek, 27 stycznia 2011

z dupy.

jak już wcześniej wspominałam w pierwszym tygodniu ferii, miałam dużo czasu. a jak mam dużo czasu i z leksza mi się nudzi, obserwuje ludzi i komentuje ich sobie w głowie.
ludzi interesuje czubek własnego nosa, nic więcej. a niektórzy naprawde potrzebują tej drugiej osoby, bo nie mają z kim pogadać.
sztuczny uśmiech, sztuczna rozmowa jest na porządku dziennym. a ja się pytam dlaczego ? czy to tak wiele trzeba poświęcić i pogadać z kimś chwile, wyjść gdzieś. rozumiem jeśli jednak te osoby nie za bardzo się lubią, ale chyba istnieje takie coś jak więź rodzinna ? bo ja jej tam nie widze.
ciągła krytyka, zadufanie, brak szacunku, nie dotrzymywanie obietnic.
jak wracałam autobusem do domu w niedziele, gdy już ipod był rozładowany, a czytanie książki powodowało, że czułam się niedobrze - obserwowałam zupełnie mi obcych ludzi. po między nimi widziałam więcej radości, wspólnych tematów, ciepła, niż u ludzi, w sumie bardzo bliskich.
to jest przerażające, dziwne i dla mnie niezrozumiałe, że tak może być. współczuje.

dziś już czwartek, jeszcze 3 dni i skończą się ferie. a ja jestem w lesie.
pozdrawiam z pod okna.

Nicholas Sparks

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz