niedziela, 9 maja 2010

cool kids of death.

zapomniane już czasy londyńskie, znalazłam w folderu londyn 2008 ;]

4-godzinne szukanie lodówko-zamrażarki zaowocowały obiad o godzinie 18, najs. nauka nareście ruszyła, ale nie wszystko na raz. z lenia się tak szybko nie wychodzi ;> fajnie czas weekendowy minoł, wyspałam się, nażarłam. a od jutra zaczynam ćwiczyć ;] musze coś wymyślic żeby wykorzystac te pare godzin dzisiejszych, może jakiś film ? albo 'plotkara' ;]
pozdrawiam bytomskie, katowickie, zabrzańskie oraz chorzowski ciacha ;)
miłego wieczoru ;*

1 komentarz: